(Strona główna.)



Inpost.


Między gwiazdkami jest treść maila jaki ja – czyli Kaziuk von Märchendorf – wysłałem 19-01-2016 do Inpostu (to jest kontynuacja prowadzonej korespondencji). Ten mail jest napisany przeze mnie w taki sposób aby każda czytająca go osoba zrozumiała w czym rzecz. Początek może jest średnio ekscytujący, ale za to końcówka jest bardzo energetyczna.


*******************************************************************************


Radzę ci kobieto przeczytać tego maila do końca.

Część 1.

Tu nie chodzi o to że inpost może mieć zachciewajki, i o to co jeszcze może. Tu chodzi o to czego inpost nie musi. A w przypadku zaginięcia przesyłki na pewno nie musi żądać od nadawcy przesłania listem jakiś papierzydłów w sytuacji gdy formularz allegro bezspornie dowodzi wartości zaginionej przesyłki.

Wyjaśnienie dla czytającego:

Inpost ma konszachty z allegro. A moja zaginiona przesyłka była wysłana w oparciu o tą właśnie kooperatywę.

Tym bardziej, że w moim przypadku chodzi jedynie o 19,50 + przesyłka. Ale w sytuacji gdy cała wina leży po stronie inpostu, wymaganie inpostu abym przesłał te papierzydła listem na mój koszt, jest po prostu aroganckim chamstwem. Tym bardziej, że inpost przecież dostarcza listy, i elementarna przyzwoitość nakazuje aby w okolicznościach uzasadnionej reklamacji koszt przesyłki wziął na siebie.

Wyjaśnienie dla czytającego:

Inpost teraz nie doręcza listów, ale wtedy doręczał.

Część 2.

Niedawno nadawałem paczkę na paczkomat (sobota 16-01-2016) i po otwarciu się drzwiczek okazało się, że jest tam jakaś inna paczka. A jej tam nie powinno być. To drugi taki przypadek na jakieś 120 moich wysłanych przesyłek. Więc nic dziwnego, że moja przesyłka zginęła. Dziwne jest to, że tylko jedna. Ale do rzeczy. Za pierwszym razem miałem kłopoty z odzyskaniem pieniędzy za nienadaną przesyłkę – bo widząc że w przegrodzie jest inna przesyłka, swojej nie włożyłem.

[I na dodatek czekałem na zwrot pieniędzy pełne dwa tygodnie od złożenia reklamacji! Co jest zgodne z regulaminem inpostu, ale jednocześnie jest po prostu aroganckim chamstwem.]

Więc nauczony doświadczeniem wyjąłem tą cudzą paczkę, a potem wsadziłem swoją. W normalnych okolicznościach poinformowałbym inpost o tym gdzie tą paczkę odebrać, ale nie w tej sytuacji. W tej sytuacji tą całkiem sporą paczkę zapewne pełną kosmetyków (bo nadawcą jest Avon) zwrócę gdy:

na moje konto wpłyną pieniądze za moją zaginioną przesyłkę + koszt nadania, czyli 19,5 + 7,99 = 27,49 zł. Dane do przelewu na konto:

///////////////////////////////////////////////

Ale ponieważ nie jeden raz miałem do czynienia z aroganckim chamstwem inpostu, to w ramach pokuty inpost wpłaci symboliczne 1000 zł (słownie: tysiąc złotych) na konto tej fundacji (na rzecz dzieci chorych na raka):

http://spelnionemarzenia.org.pl

Powyższy fragment napisałem w nocy 18-01-2016 i szczęśliwie jeszcze nie wysłałem, bo okazało się, że to był dopiero początek!!!

Część 3.

Dnia 18-01-2016 z rana wpisałem wszystkie cyferki aby nadać przesyłkę na paczkomat, a tu bęc! Otworzyła się przegroda a w niej, po raz kolejny, była czyjaś przesyłka, której tam nie powinno być! Zatem w ciągu dwóch dni tylko ja jeden miałem dwie takie przygody. I to jest niezbity dowód na to, że moja przesyłka zaginęła z powodu rażącego niedbalstwa inpostu. I ten sam inpost w przypadku utraty mojej przesyłki – przez rażące niedbalstwo inpostu – żąda ode mnie nie tylko przesłania jakiś idiotycznych papierzydłów bez znaczenia, ale też na mój koszt!!!!!!!!!!!

To jest arcysk**********o!!!

[O tym, że dopiero po dwunastu dniach od złożenia reklamacji przysłano mi to pismo z zachciewajkami inpostu, nawet nie ma co wspominać. Przy czym na długo przed złożeniem przeze mnie reklamacji inpost doskonale wiedział, że ta moja przesyłka zginęła, bo wcześniej reklamację składał adresat i dostał to samo pismo z zachciewajkami. Więc co inpostowi zajęło 12 dni?]

W związku z powyższym, że mam do czynienia z arcysk**********em inpostu, to w ramach arcypokuty inpost wpłaci 1 000 000 zł (słownie: milion złotych) na konto tej samej fundacji (na rzecz dzieci chorych na raka):

http://spelnionemarzenia.org.pl

Jeżeli pieniądze nie wpłyną do 25-01-2016 – na moje konto 27,49 + 1010000 na konto fundacji – to pójdę do jakiejś ogólnopolskiej gazety i opowiem o wszystkim. Zrobię inpostowi taką "reklamę", że mu się sk*********a odechce na wsze czasy.


*******************************************************************************


Odpowiedzią inpostu były groźby paragrafami. I nie dlatego, że przywłaszczyłem sobie 2 paczki, tylko dlatego, że panie z inpostu poczuły się bardzo obrażone i urażone. To treść tego maila:

"Szanowny Panie,

Działając na podstawie art. 24 Kodeksu cywilnego wzywamy Pana do zaniechania dalszych działań stanowiących naruszenie dóbr osobistych pracowników Działu Obsługi Klienta. Działania, których dopuszcza się Pan w wysyłanych wiadomościach mogą stanowić nie tylko podstawę do żądania zaniechania dalszych naruszeń oraz żądania podjęcia działań mających na celu usunięcie skutków tych naruszeń, ale mogą również stanowić znamiona czynów zabronionych wskazanych w Kodeksie karnym. Ponadto, pragniemy podkreślić, że służymy pomocą w każdej sprawie, jaką Klienci kierują do Działu Obsługi Klienta. Niemniej jednak stanowczo wymagane jest zachowanie podstawowych standardów kultury komunikacji. W przeciwnym wypadku, Pańskie wiadomości będą ignorowane. Ponadto, podjęte zostaną stosowne kroki celem wyegzekwowania praw osób, których dobra osobiste zostały naruszone.

Pozdrawiam,

Jolanta Przetaczek

Lider Sekcji."

Tu nie ma żadnej wzmianki o paczkach! Następnego dnia (a może później, już nie pamiętam) ktoś z inpostu zadzwonił do mnie, bo dostał informację, że ja mam te paczki. Powiedziałem mu (albo jej, już nie pamiętam), że wszystko co mam do powiedzenia na ten temat zawarłem w moim mailu, i wyłączyłem telefon. 25-01-2016 dostałem jeszcze maila o tej treści:

"Dzień Dobry.

Dziękujemy za przesłane zgłoszenie. Cała otrzymana od Pana korespondencja zostanie przekazana do Działu Reklamacji celem wyjaśnienia. Proszę oczekiwać na odpowiedź w tej sprawie.

Z Poważaniem,

Michał Dwernik"

I od tego czasu żadnego pisma ani telefonu z inpostu nie było. Tu rodzi się pytanie: dlaczego oni nie zrobili nic żeby odzyskać te „przywłaszczone” przeze mnie paczki na które przecież czekali adresaci? To zdjęcia tychże paczek:

Paczka 1.

Paczka 2.

[Te paczki leżą u mnie już prawie 2 lata.]

Według mnie odpowiedź jest jedna: ze strachu. Bo gdyby zgłosili to „uprowadzenie” paczek na policję, to wszystkie okoliczności tego zdarzenia wypłynęłyby na powierzchnię. Więc schowali głowy w piasek myśląc, że w ten sposób zniknę ja, znikną dowody aroganckiego chamstwa inpostu, i znikną dowody nieudactwa jego pracowników. Ale jest jeszcze coś: jestem pewien, że nadawcy tych paczek składając reklamacje musieli wypełnić stos papierzydłów, i wysłać inpostowi na swój koszt. No i oczywiście żadnej wpłaty nie było.


(11-12-2017)


Kaziuk von Märchendorf.

E-mail: kaziukvonmaerchendorf@gmail.com

Facebook:Kaziuk's

Kaziuk's

www.kaziuks.com



(Strona główna.)